ďťż

Przechwyciła, co prawda przez jego nieuwagę, najważniejszą część informacji...

Nie chcesz mnie, Ben. Składam się z siedmiu warstw popieprzenia okraszonych odrobiną gównianego szaleństwa.
Cała machina nagle stanęła, musieli organizować nowe punkty przerzutu, nowe hasła itd. Adam zeznał, że w pewnym momencie zaczęli się ciebie poważnie obawiać. Wyglądało na to, że bardzo dużo wiesz, a na dodatek sama pchałaś się im w łapy. Nie pozostało nic innego, jak tylko cię porwać, przy dusić, a potem zlikwidować. Tym bardziej, że Weronika karmiła cię wyłącznie prawdziwymi informacjami. - Ale czemu kupiła sobie taki sam samochód i ufarbowała włosy tak jak ja? - spytałam. - Samochodu nie kupiła, Konrad sprowadził jej na zamówienie, właśnie przyjeżdżała nim do Polski. Może po to, aby wzbudzić w tobie zaufanie i udowodnić, że jest tak samo zagrożona jak ty. - No dobrze, mów dalej, bo ci przerwałam - ponagliłam go. - Władek nic nie wiedział o Weronice i Konradzie, choć spotkał się z nim parę razy, ale w zasadzie działał tylko z Adamem. Nikogo więcej nie znał. Dobrze mu płacili, a robił to tak sprytnie, że nawet cień podejrzenia na niego nie padł. Musieli sobie bardzo ufać, skoro ani Adam, ani Władek nie przyznali się do wspólnej znajomości. Niestety, Władek zrobił jeden błąd. Pochwalił się Weronice swoimi zarobkami, a ta wyciągnęła od niego resztę. Skontaktowała się natychmiast z Konradem i zaproponowała mu swój udział w okradaniu mafii. Kto wie, może posunęła się nawet do szantażu. Ona stale trzymała się na uboczu i nikt o niej nie wiedział, a jedynie Konrad był tak naprawdę zagrożony. I kto wie, czy szefowie się czegoś nie domyślili i czy ich spotkanie z Konradem dotyczyło tylko pechowej karteczki. - Teraz to się już tego nigdy nie dowiemy - powiedziałam. - Ale wymyślili to bardzo sprytnie. - Andrzej miał na myśli Weronikę i Konrada. - Ponieważ zamówienie Saszy omijało Polskę, Konrad dorzucał dwa, trzy samochody od siebie bez wiedzy Greka. Najczęściej trafiały do Polski, a pieniądze do Konrada. Nawet Weronika dostarczała je odbiorcom, a kilka razy skorzystali też z usług Władka. Nie był już wtedy w najlepszej sytuacji - z jednej strony mafia z Adamem, a z drugiej Konrad. - A dlaczego Konrad nie wpłacał pieniędzy na konto? - Może bał się, że w ten sposób zostawi po sobie jakiś ślad, a tak pieniądze od razu zamieniał na brylanty. W odpowiednim czasie Weronika miała zorganizować przerzut i ukryć je gdzieś. I znowu wracamy do karteczki. Gdyby nie ona, nie byłoby całej sprawy. - Strasznie to pogmatwane - westchnęłam - ale powiedz mi jeszcze, dlaczego zabiła Władka? - On już się poczuł niepewnie, gdy odkryłaś, po co przyjęli Zośkę, tę maszynistkę. Potem był bardzo zaskoczony, że udało ci się wyjść cało z porwania. Był przekonany, że więcej cię na oczy nie zobaczy, stąd jego tak agresywne zachowanie. A już zupełnie wpadł w panikę, gdy zaczęłaś się z nim dzielić swoimi spostrzeżeniami i podejrzeniami. Pamiętaj, że cały czas starali się odzyskać brylanty, bo teraz z kolei Weronika zrewanżowała się jemu, informując go o skarbie. Natomiast ty robiłaś wszystko, żeby nikt nie mógł się dostać do Laluni. Wystraszyli się, że widocznie coś wiesz, a nabrali zupełnej pewności, gdy nagle Lalunia zniknęła z wytropionego przez nich garażu Staszka. Władek załamał się, wolał pójść na policję, wszystko opowiedzieć, a winą obarczyć ciebie. Weronika była temu przeciwna, chciała za wszelką cenę odzyskać brylanty. Pokłócili się, no i zabiła go. - Okropne. Tak o tym mówisz, jakby to był jakiś film, a ja przecież tych ludzi znałam, pracowałam z nimi. - Tak. - Andrzej uśmiechnął się. - Nigdy do końca nie poznasz drugiego człowieka, zawsze zostawi dla siebie jakąś tajemnicę. Takich rozmów nie było wiele, a jeżeli już, to trwały do późna w nocy. Andrzej był zaganiany od rana do wieczora, bo stale napływały nowe informacje. Tymczasem moja Lalunia, tak ciężko zraniona przez Weronikę, musiała spędzić parę dni w warsztacie, ale po powrocie wyglądała jak dawniej pięknie. Z Karolem nawet się zaprzyjaźniliśmy, choć za żadne skarby nie chciał odwiedzać mojej rodziny, a i oni specjalnie za nim nie tęsknili. Został na stałe w Polsce, znalazł sobie pracę i nawet zamieszkał niedaleko nas. Przychodził od czasu do czasu na pokerka i piwo. Oczywiście współudział w przestępstwie nie uszedł mu całkiem na sucho, ale za pomoc w złapaniu Weroniki i przyznanie się do winy dostał wyrok w zawieszeniu. Z Igorem nigdy więcej się nie zobaczyłam i nie napisałam do niego listu. Tak się czasami w życiu układa, że dwoje ludzi nagle się spotyka chyba tylko po to, aby sobie uzmysłowić, że przed nimi nie ma żadnej przyszłości. I tak się zastanawiam, czy to ma być kara czy pocieszenie
Wątki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Nie chcesz mnie, Ben. Składam się z siedmiu warstw popieprzenia okraszonych odrobiną gĂłwnianego szaleństwa.